Dokument pt. “FEMINISTKI co sobie myślały”, dostępny na Netflixie, jest tak naprawdę dziełem dwóch niesamowitych kobiet. Mimo, że jedna z nich nie jest autorką filmu, bez niej nie byłoby tego dzieła ani tylu przemian społecznych. 


Reżyserką filmu jest Johanna Demetrakas. Doceniana jest przede wszystkim za montaż filmowy, jednak ma również osiągnięcia w reżyserii, jest także scenarzystką dwóch filmów i producentką filmową. Brała czynny udział w drugiej fali feminizmu w Stanach Zjednoczonych, co wprowadza do jej narracji dokumentu emocjonalną domieszkę, nie odejmując jednak filmowi obiektywizmu.

Większość z nas w młodości jest zadziorna

Dokument opiera swoją fabułę na niezwykłej książce, która zawiera serię zdjęć, najczęściej portretów. Ich autorką jest Cynthia MacAdams, a bohaterkami kobiety silne i piękne, które jak sądziła sama fotografka, wyglądają inaczej przez swój feminizm. Właśnie to starała się uzewnętrznić w swojej pracy. 

Książka pt. “Emergence” (pojawienie się, wyjście na jaw, wynurzenie) była ważnym elementem drugiej fali feminizmu. Uznała tak sama Kate Millett. Amerykańskiego pochodzenia filozofka, feministka i wykładowczyni, a także autorka książki Sexual Politics. Jest to dzieło literackie wydane w 1970 roku w Zjednoczony Królestwie i prędko zostało okrzyknięte klasyką feminizmu oraz jednym z najważniejszych dzieł drugiej fali feminizmu.

Dokument powiela w pewnym stopniu zamysł Cynthii. Możemy w nim usłyszeć zdanie, opinie czy historie kobiet ”ważnych” z punktu widzenia drugiej fali feminizmu oraz współczesnego feminizmu. Będziemy mieć okazję posłuchać oraz zobaczyć kobiety z książki “Emergence” oraz dzisiejsze działaczki, wykładowczynie, filozofki czy polityków. 

Film ma na pewno dużą wartość edukacyjną, jest również bardzo inspirujący, o czym najlepiej można się przekonać, oglądając materiał.